Powiat opolski Chrząsto-
wice
Dąbrowa Dobrzeń Wielki Komprach-
cice
Łubniany Murów Niemodlin Ozimek Popielów Prószków Tarnów Turawa Tułowice

Sławice: Prezydent wygłaszał frazesy

 

   Zabawa telefonem komórkowym i brak odpowiedzi na konkretne pytania mieszkańców – tak najkrócej można podsumować spotkanie Arkadiusza Wiśniewskiego, prezydenta Opola z mieszkańcami gminy Dąbrowa. – Prezydent w pewnych momentach zachowuje się skandalicznie, a jako polityk powinien postępować racjonalnie, a przede wszystkim powinien być przygotowany do dyskusji  – uważa Mariusz Konopa, radny gminy Dąbrowa.
Spotkanie odbyło się 11 marca w Sławicach. Uczestniczyli w nim mieszkańcy, którzy sprzeciwiają się powiększeniu granic administracyjnych Opola, kosztem Wrzosek, Sławic i części Karczowa. W czasie spotkania padło bardzo wiele pytań. Mieszkańcy mieli nadzieję, że prezydent udzieli konkretnych odpowiedzi. Nic bardziej mylnego. Włodarz Opola po raz kolejny wygłaszał hasła, które usłyszeć można od kilku miesięcy. Prezydent stale próbował porównywać możliwości miasta wojewódzkiego, a gminy Dąbrowa. Kiedy mieszkańcy zarzucali, że w Opolu wcale nie jest tak różowo, między innymi jeśli chodzi o kluby sportowe, natychmiast próbował mierzyć Opole z Dąbrową. Marek Leja, wójt gminy podkreślił,  że baza szkół podstawowych i gimnazjów jest bardzo dobra, a utrzymywanie małych szkółek być może nie jest oszczędne, ale dla młodego pokolenia potrzebne. Takich małych szkół nie ma w Opolu. – Z całą pewnością nie mogę powiedzieć, że jestem mądrzejszy po dzisiejszym spotkaniu – mówi Marek Konopa, radny gminy Dąbrowa. – Utwierdziłem się za to w przekonaniu, że ego pana prezydenta jest przeogromne – dodaje. Zawiedziony spotkaniem jest również Herbert Czaja, prezes Izby Rolniczej w Opolu. – Pierwszy raz mogłem na żywo usłyszeć pana prezydenta i powiem szczerze, że to była żenada – przyznaje Herbert Czaja, który na posiedzenie został zaproszony przez rolników. – Prezydent apeluje o zbliżenie się, ale nie zakłada, że on sam może zbliżyć się do ludzi, którzy nie chcą, aby granice Opola zostały powiększone kosztem ich sołectw. Wymusza, aby wszyscy zgodnie przytakiwali jemu pomysłowi. Prezydent potrafi wspaniale żonglować słowami. Ale kiedy tak opowiada, można doszukać się zaprzeczeń własnym słowom – mówi. – Na spotkanie przyszło bardzo wielu mieszkańców gminy Dąbrowa, a im prezydent starał się wmówić, że nie mają racji, że są w błędzie.  To mnie bardzo boli. Włodarz Opola myśli o jakiś celach wyższych, które nie są pokryte analizami. Nikt nie wie, ile ludzie stracą, ile zyskają. Skierowaliśmy pismo, że rolnicy na terenach miejskich mają mniejsze możliwości na pozyskanie środków unijnych. A przecież, szczególnie to właśnie mniejsi rolnicy mogą na wsiach otworzyć dodatkowe działalności i pozyskiwać środki unijne. Prezydent temu zaprzecza. Ja mu współczuję wiedzy. To, co robi to zagrożenie dla demokracji. Jeśli jedna osoba uważa, że ma rację i zaplanowała wchłonięcie tych intratnych kawałków gmin, nie interesując się pozostałymi, to takiej osobie trzeba współczuć myślenia. Ja mam nadzieję, że Rada Ministrów posłucha mieszkańców i przyzna im racje. Bo byłoby bardzo smutno, gdyby polityka prezydenta Opola zwyciężyła – uważa.
– Spodziewałem się takiego obrotu spotkania – przyznaje Janusz Warsitz, sołtys Sławic. – Pan prezydent opowiadał to samo co zawsze. Jego hasła już doskonale znamy. Zadałem krótkie pytanie–  czy jest pan przekonany o tym, że pańska decyzja nie spowoduje degradacji okolicznych samorządów? W tym momencie, jeśli byłyby analizy, prezydent szybko przedstawiłby dokumenty. Taki się jednak nie stało. Byłem przygotowany, że nie dojdzie do konkretów – reasumuje sołtys Sławic.
Łukasz Dzieszkowski
 

Zaloguj się aby dodać swój komentarz.

X

Witryna korzysta z plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Jeśli nie chcesz, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".