Powiat opolski Chrząsto-
wice
Dąbrowa Dobrzeń Wielki Komprach-
cice
Łubniany Murów Niemodlin Ozimek Popielów Prószków Tarnów Turawa Tułowice

Halloween a kryzys wiary

Listopad, to w tradycji chrześcijańskiej czas modlitw za dusze Zmarłych. Tę piękną tradycję Kościoła katolickiego zaczyna przyćmiewać od pewnego czasu "święto" duchów, zwane Halloween. 

Jedni piszą o Halloween tak, jakby było w nim obecne wszelkie możliwe zło, ukazując je jako festyn duchów i wampirów. Dla innych jest to wielkie święto, które poddaje egzorcyzmom strach przed śmiercią, czyniąc z niej karykaturę. Dla jeszcze innych - być może dla większości ludzi - Halloween to rodzaj zabawy pozbawionej głębszego znaczenia, rozrywka skupiająca wokół siebie wielki biznes. Który punkt widzenia jest właściwy?

- Nie podoba mi się w ogóle to, że zapanowała w kręgach kościelnych moda na swoistą krucjatę przeciwko Halloween. Ta pusta "tradycja", jak pusta i wydrążona jest dynia, ani nie przyszła znikąd, ani tym bardziej nie pojawiła się i nie zadomowiła bez przyczyny. Jest nią nasz kryzys wiary. I na niego należy zwrócić uwagę, a nie na przesadne demonizowanie rzeczywistości zewnętrznej. Ten obcy (zewnętrznie), pogański zwyczaj przywoływania duchów, zakorzenił się tak szybko, bo znalazł w Polsce podatny grunt dość powierzchownej wiary i religijności. Rytualny katolicyzm, mało ewangeliczny, a jeszcze mniej refleksyjny, z jego karykaturalnym kultem świętych, którym przez lata przyklejano bezpłciową gębą, a ich prawdziwe oblicza retuszowano z ludzkich odruchów, rozterek poszukującego wiary i egzystencjalnych zmagań człowieka z krwi i kości, przyśpieszyły to, co na gotowej tacy podała nam masowa kultura – opowiada dominikanin Maciej Biskup.

- Dziwi mnie więc i wkurza przesadna krytyka i nagonka na współczesną kulturę, na rodziców, szkołę, przy jednoczesnej bezkrytycznej postawie Kościoła wobec lat własnych zaniedbań nad pogłębieniem w ludziach osobistej wiary, dojrzałej i egzystencjalnej relacji z Bogiem, przy jednoczesnym przesadnym zatroskaniu o masowość powierzchownych praktyk religijnych – dodaje.

 Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza jednoznacznie: ”Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość(Pwt 18,10).

 Zrozumienie współczesnej sytuacji wiary i jej zagrożeń jest niemożliwe bez odniesienia do pogłębiającego się rozdziału między wiarą a rozumem. Jan Paweł II w encyklice Fides et ratio wskazuje na źródła tego rozdarcia. Wiara bez oparcia w rozumie przestaje być propozycją uniwersalną, ponieważ skupia się tylko na uczuciach i ludzkich przeżyciach.

Wiara jawi się przede wszystkim jako spotkanie człowieka w Jezusie Chrystusie z Bogiem. Wiara jest osobistym przylgnięciem do Pana Boga.Na drodze wiary stoi bardzo dużo przeróżnych zagrożeń. Wszystkie zagrożenia i trudności wiary przenikają się nawzajem i nakładają na siebie, dlatego trudno jest wyznaczyć między nimi ostre granice.

O kryzysie wiary mówił również bp Andrzej Czaja w kazaniu wygłoszonym do członków ruchów, wspólnot i stowarzyszeń katolickich w 2013 roku:
Kryzys wiary, który papież Benedykt XVI jasno zdiagnozował w Kościele, pchnął go do ogłoszenia Roku Wiary. Ten czas objawia nam w Polsce kryzys niedowiarstwa. Niby wierzę, a nie dowierzam (…) Bywa, że nie dowierzamy nawet Chrystusowi. Jest w nas dziwne niedowiarstwo odnośnie Jego ostatecznego zwycięstwa nad śmiercią, piekłem i szatanem. Przejawia się to w dość częstej dzisiaj demonizacji. Prawie wszystko się już demonem wyjaśnia i główne zagrożenia dla życia wewnętrznego upatruje się w rzeczach zewnętrznych: horoskop, wahadełko. Tymczasem główne zagrożenie jest w środku, to skłonność do grzechu. Myśląc inaczej, przechodzimy na poziom dziwnej magii (…) Obawiam się, że widzimy na razie wierzchołek góry lodowej, ale wyłaniać się zaczyna w chrześcijaństwie nowy, dziwny dualizm: teologiczny, kosmologiczny i antropologiczny (...) Niebezpieczeństwo tkwi w stawianiu na równi dobrego Boga i złego ducha. Gdzie jest w tym myśleniu zwycięstwo Chrystusa? Zły duch z dobrym duchem nie ma szans (…) Strach nas zdradza, przecież Jezus mówi: "nie lękajcie się". Potrzeba nam więcej Jezusa w życiu, a nie lęku o to, że jestem pod wpływem złego ducha (…) Z kolei dualizm antropologiczny związany jest z tym, że coraz bardziej dzielimy ludzi na dobrych, do których ja należę, i złych, którzy inaczej widzą i oceniają. Taka postawa to nie jest chrześcijaństwo (....) Nie można mówić, że jest dobry i zły świat. Świat jest jeden, Bóg go stworzył, odkupił i zbawił (...) Potrzeba nam wiary prawdziwej, żywej, zgodnej z apostolskim depozytem wiary. Korzystajmy z tego, co Kościół przez wieki podawał z pewnością.

 Najlepszy sposób na uniknięcie wszelkiego rodzaju zagrożeń wiary to właściwie prowadzone duszpasterstwo i wychowanie w rodzinie, formujące dojrzałą i rozumnie uzasadnioną wiarę oraz postawy życiowe oparte na chrześcijańskiej hierarchii wartości. Niezbędne jest również propagowanie kompetentnej wiedzy o sektach czy okultyzmie, zwłaszcza na katechizacji.

Źródła: www.deon.pl, www.opoka.pl, www.katolik.pl

Zaloguj się aby dodać swój komentarz.

X

Witryna korzysta z plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Jeśli nie chcesz, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".