Powiat opolski Chrząsto-
wice
Dąbrowa Dobrzeń Wielki Komprach-
cice
Łubniany Murów Niemodlin Ozimek Popielów Prószków Tarnów Turawa Tułowice

„To było 90 minut czystej, derbowej walki”. Swornica Czarnowąsy – SBB Energy Kup 3:2

©Tomasz Chabior

Swornica Czarnowąsy pokonała u siebie w derbowym spotkaniu SBB Energy Kup 3:2. – To było 90 minut czystej, derbowej walki – przyznaje Wojciech Ścisło, trener Swornicy. Mecz rozegrano w sobotę, 9 września, w ramach 7. kolejki IV ligi.

– Swornica zasłużyła na to zwycięstwo. My nie graliśmy źle, ale mogliśmy wystrzec się kilku błędów, które zaważyły nad porażką. Źle rozpoczęliśmy mecz, bo w 2. minucie wbiliśmy sobie kuriozalnego samobója – mówi Grzegorz Świerczek, trener SBB Energy Kup.

Po rzucie rożnym nie porozumieli się Tront i Wiśniewski, w konsekwencji czego ten drugi, zamiast wybić piłkę jak najdalej od swojego pola karnego, nieczysto trafił w futbolówkę i skierował ją do swojej bramki.

W 35. min ekipa z Czarnowąsów prowadziła już 2:0. Po zespołowej akcji z prawej strony boiska dośrodkował Rogowski. Piłkę dostał Mateusz Fiks, który najpierw wymanewrował Szymkowa i Sokołowskiego, a później pokonał bramkarza Kup.

Zaraz przed przerwą Kup zdobyło jednak bramkę kontaktową. Z rzutu wolnego dośrodkowywał Dobrzyński, a piłkę do siatki skierował stojący na 2. metrze Stręk.

Około kwadrans po rozpoczęciu drugiej części spotkania Swornica zdobyła trzeciego gola. Prawą stroną poszedł Rogowski, dograł w pole karne do Fiksa, a ten umieścił piłkę w niemalże pustej bramce.

– Mieliśmy w tym meczu lepsze i słabsze momenty, ale myślę, że zasłużenie go wygraliśmy, bo stworzyliśmy więcej klarownych sytuacji. Trzy z nich wykorzystaliśmy – mówi Wojciech Ścisło.

Okazji do trafienia bramki „Swora” miała więcej. Swoje okazje zmarnowali m.in. Damian Fila, który z 5 metrów nie trafił w bramkę i Marcin Rogowski, który przegrał sytuację „sam na sam” z Trontem.

– 3:1 dawało nam spokój. W nasze szeregi nie wkradały się nerwy i graliśmy spokojnie nawet wtedy, gdy przeciwnicy zdobyli bramkę kontaktową. Trafili ją w 90. min, dlatego nie martwiliśmy się, że doprowadzą do remisu. Mieli na to za mało czasu – mówi Ścisło.

I faktycznie – goście zdobyli bramkę kontaktową, ale nie zdołali wydrzeć Swornicy zwycięstwa. Ostatni w spotkaniu gol padł po strzale Pudełki. Uderzona przez niego z ośmiu merów piłka odbiła się po drodze od Bednarskiego i wpadła do bramki.

Zaloguj się aby dodać swój komentarz.

X

Witryna korzysta z plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Jeśli nie chcesz, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".